“Nie dziedziczymy Ziemi po naszych przodkach. Pożyczamy ją od naszych dzieci” – Chief Washakie
“Nie dziedziczymy Ziemi po naszych przodkach. Pożyczamy ją od naszych dzieci” – Chief Washakie

ZIMOZIELONE: MIASTA OGRODY

Od początku swojego istnienia ludzkość jest nierozerwalnie związana z naturą. Czy tego chcemy czy nie, jesteśmy elementem przyrody – i to nie jedynym, a jednym z setek milionów. Od zarania dziejów człowiek był zafascynowany naturą. Przykładem mogą być chociażby wiszące ogrody królowej Semiramidy w Babilonie. To jeden z siedmiu cudów starożytnego świata. W późniejszych wiekach ludzie zachwycali się ogrodami angielskimi czy francuskimi. 

Niestety rewolucja przemysłowa, zapoczątkowana w Anglii w XVIII wieku, doprowadziła do znaczącej degradacji środowiska naturalnego. Prawie 200 lat temu George Stephenson wynalazł parowóz. A w czasie gdy na terenach Królestwa Polskiego wygasało Powstanie Styczniowe, w Londynie uruchamiano pierwszą linię metra (trakcja parowa). 

Dlaczego piszę o Anglii? Bo to właśnie tutaj, w 1898 roku, narodziła się idea miast ogrodów. Anglik Ebenezer Howard w swojej książce „Garden Cities of Tomorrow” (w luźnym tłumaczeniu: „Miasta ogrody przyszłości”) zawarł koncepcję zakładającą powstanie miast lub dzielnic z niską zabudową, przyjaznych środowisku z dużą ilością zieleni. W poszczególnych częściach miast miały się znaleźć strefy zamieszkania, usługowe, przemysłowe. Idea ta szybko została wcielona w życie i na świecie jak grzyby po deszczu wyrastały kolejne miasta ogrody. To m.in. angielskie Letchworth, Basildon czy Stevenage, niemieckie Hellerau (koło Drezna) czy Ratshof w ówczesnym Królewcu (obecnie Kaliningrad w Rosji). 

W odradzającej się po zaborach Rzeczypospolitej idea ta także znalazła dobry grunt, aby się rozwijać. Wymienić należy choćby katowicką dzielnicę Giszowiec, wrocławskie Karłowice, krakowską Nową Hutę (tak, to nie jest błąd) czy Zbąszynek. Jednak znaczna część polskich miast ogrodów powstała na terenie obecnie należącym do Warszawy lub w bezpośrednim sąsiedztwie stolicy. To chociażby fragmenty Starego Żoliborza, Milanówek, Komorów i część Konstancina Jeziorny. Jedynym miastem ogrodem, które w całości zachowało planowany układ architektoniczny i urbanistyczny jest podwarszawska Podkowa Leśna. Miasto to, podobnie jak Milanówek, to jedyne gminy, które posiadają oficjalny status miasta ogrodu. Warto wspomnieć, że sąsiadujące ze sobą miasteczka: Podkowa Leśna, Milanówek i Brwinów kilka lat temu powołały Stowarzyszenie Podwarszawskie Trójmiasto Ogrodów.

Podkowa Leśna to młoda miejscowość. Projekt planu został opracowany raptem niecałe 7 lat po zakończeniu I Wojny Światowej przez znanego warszawskiego architekta i urbanistę Antoniego Jawornickiego. Plan został szybko wprowadzony w życie, a rozwojowi Podkowy sprzyjała uruchomiona w 1927 roku pierwsza w Polsce w pełni zelektryfikowana linia kolejowa. Była to Elektryczna Kolej Dojazdowa (EKD), łącząca centrum Warszawy (skrzyżowanie ulic  Marszałkowskiej z Nowogrodzką) z Pruszkowem, wspomnianym Komorowem, Podkową Leśną i Grodziskiem Mazowieckim. W kolejnych latach powstała odnoga wiodąca z Podkowy do Milanówka. Pociąg, pieszczotliwie zwany kolejką, funkcjonuje do dziś. Teraz jeżdżą tu nowoczesne, niskopodłogowe, klimatyzowane elektryczne zespoły trakcyjne, a kolejka nosi nazwę Warszawska Kolej Dojazdowa (WKD).

Wróćmy jednak do Podkowy. Jeszcze przed wybuchem II Wojny Światowej miasteczko liczyło prawie 2000 mieszkańców. Bombardowania z września 1939 roku nie ominęły tej miejscowości. Na szczęście jednak nie było tu tyle zniszczeń co w okolicy. W czasie wojny Podkowę nazywano „małym Londynem”. To tu odbywały się spotkania władz Podziemia. Po zdławieniu Powstania Warszawskiego Podkowa przyjęła tysiące warszawiaków. W latach 70-tych i 80-tych XX wieku miasteczko było miejscem spotkań ówczesnej antykomunistycznej opozycji. Warto wspomnieć, że w Podkowie mieszkało wielu znanych Polaków. To m.in. Jarosław Iwaszkiewicz, Benedykt Hertz czy Jan Skotnicki i Irena Krzywicka. Po dziś dzień mieszkają tu artyści, ludzie wolnych zawodów – jednym słowem: inteligencja.

W Podkowie znajdziecie zabytkowe aleje, wiele pomników przyrody oraz wspaniały las, w którym wytyczono 3 pętle dla rowerzystów. Sam niejednokrotnie je pokonywałem. Czasami jednak to one pokonywały mnie. 

Jak wspomniałem, miejscowość zachowała pełne założenie urbanistyczne, zgodnie z planem z 1925 roku. Co ciekawe, nawet nazwy ulic są tu związane z przyrodą. W mieście zamieszkanym obecnie przez ok. 4000 mieszkańców ulice noszą nazwy tematyczne, pochodzące od: ptaków, drzew, krzewów, kwiatów i zwierząt. Znajdziecie m.in. ulicę Wiewiórek, Borsuczą, Sójek, Sokolą, Sasanek, Konwalii, Modrzewiową, Sosnową czy Jałowcową i Bluszczową. Od tej reguły są dwa wyjątki: ulice pochodzące od nazwisk znanych polskich pisarzy (Sienkiewicza czy Mickiewicza) oraz ulice o charakterystycznym kształcie półkola, których nazwy wywodzą się od przedwojennych rejonów administracyjnych (Miejska, Helenowska, Błońska, Warszawska).

Znajdziecie tu wiele pięknych i zadbanych przedwojennych willi i pałacyków. W centrum znajduje się ogromny Park Miejski utrzymany w dzikim leśnym stylu, a w nim rewitalizowany obecnie staw, górki polodowcowe (zjeżdżałem tam jako dzieciak na sankach) oraz Pałacyk Kasyno. Wiosną czuć tu zapach sosen i igliwia, zawsze słychać śpiew ptaków i brzęczenie owadów. Jest to miejsce, do którego mieszkańcy stolicy przyjeżdżają, żeby odpocząć albo dobrze zjeść. Nie brak tu klimatycznych restauracji i kafejek.

Co roku w Podkowie organizowany jest Festiwal Otwarte Ogrody. W tym roku to już XVI edycja! O festiwalu napiszę dla Was osobny artykuł, bo to warta reklamy oddolna inicjatywa mieszkańców i sympatyków tego pięknego miasta ogrodu.

Pisząc o Podkowie, nie sposób nie wspomnieć o tutejszym kościele ogrodzie. Piękna roślinność, oczko wodne, pawie, koty i ptaki. O tym miejscu też na pewno napiszę.

O czym jeszcze przeczytacie w serii ZIMOZIELONE? Przybliżę Wam różne zimozielone rośliny liściaste, które mogą zimować w gruncie w warunkach klimatycznych środkowej Polski. Napiszę o strefach mrozoodporności, różnicami między zimotrwałością i mrozoodpornością, przedstawię mój ogród oraz ogrody botaniczne i arboreta zarówno z Polski, jak i innych części świata. A wszystko po to, żeby promować miłość do natury i szerzyć wiedzę o roślinności, która nie tylko jest piękna, ale też pożyteczna, pozwalając żyć owadom i ptakom – tak kluczowym do przetrwania całej planety.

tekst: ANDRZEJ ZAWADZKI – od kilkunastu lat szczęśliwy posiadacz zimozielonego ogrodu, znajdującego się w podwarszawskim Brwinowie na pograniczu z Podkową Leśną. Od urodzenia związany z obiema miejscowościami – ta ostatnia to jedyne w Polsce miasto – ogród, które wpisane jest do rejestru zabytków. Zajrzyjcie na pierwszy i jedyny w Polsce blog-kompendium wiedzy na temat roślin zimozielonych ZIMOZIELONY OGRÓD.

ilustracje: Maria Subczyńska // Biomateria Studio