Quo vadis? DO KORZENI, czyli esencja życia

DO KORZENI

Z czym kojarzą Ci się korzenie?

Mnie – z opiaszczoną marchewką z ogrodu, otartą byle jak o portki i wsadzoną do buzi; z aromatem  ziół suszonych przez mamę; z prostym jedzeniem dziadków na wsi; pachnącymi drewnem domami, grzańcem w kamionkowym kubku i opowieściami babci o samowystarczalności jej pokolenia, która dla nas staje się czymś heroicznym.

Tak zaczyna pisać o misji swojego nietuzinkowego bloga – Lena. Mnie korzenie już zawsze będą się kojarzyć z przestrzenią, którą Lena stworzyła. Przestrzenią wręcz świętą – bo tak wyrwaną z tego świata, tak piękną, delikatną, mądrą, świetlistą. Przestrzenią, do której wracałam wielokrotnie, czekając niecierpliwie na kolejne przemyślenia i spostrzeżenia osoby, którą miałam przyjemność poznać jedynie – ale i aż! – przez ekran telefonu, choć były to przejmujące, wzruszające, dające nadzieję i inspirujące do cna wymiany myśli i energii. Lena, której dusza była mi bliższa niż niejednej osoby, z którą miałam do czynienia na żywo, stworzyła oazę spokoju, harmonii, piękna i uważności w magiczny dla mnie sposób. Cała ona – w moich oczach baśniowa i niepowtarzalna – nieustannie rozbrzmiewa w mojej głowie, kiedy czytam słowa zawieszone na blogu “Do Korzeni”. To tam przychodzę, żeby ukoić zmysły, kiedy nie mogę wejść do lasu. Kiedy nie dane jest mi wyjść rankiem prosto na mokrą jeszcze łąkę i zaznać bosej kąpieli w rosie – kiedy utknę w gąszczu szarych budynków. Albo kiedy pragnę nasączyć duszę tą właśnie wrażliwością, którą Lena karmi każdym obrazem i słowem. Jej słowa są jak zaklęcia, które pozostawiają czytelnika w zadumie nad jakością i tempem swojego życia, w pragnieniach bycia tam, gdzie nas nie ma, w tęsknocie za korzeniami. Korzeniami, które tak naprawdę są na wyciągnięcie ręki. Podpowiedź o nich znajdziemy właśnie na blogu Leny, na którym – przygotujcie się – spędzicie przynajmniej cały dzień. I nie będzie to “stracony dzień przed komputerem”. To najlepsza lektura i najsmaczniejsze posiłki, jakie możecie sobie zaserwować na moment, który pragniecie wypełnić jakąś wartością, skoro akurat nie możecie wyjść do lasu, nad rzekę czy ocean i zmierzyć się ze swoimi korzeniami osobiście.

„Do korzeni” to propozycja na trochę inne życie.

Współczesne, ale prostsze; zdrowsze, bogate w zapomnianą, a użyteczną wiedzę i ściśle podporządkowane naturze. To zachęta do otaczania się rzeczami zachwycającymi, przyjaznymi ludzkiemu ciału i duszy; wykonanymi ze zdrowych tworzyw przez ludzi z pasją. I jeśli miarą stylu może być jakość, a nie ilość rzeczy, które jemy, gromadzimy i którym pozwalamy wypełniać naszą przestrzeń i czas – to również blog o tym, jak uczynić to życie stylowym. – pisze Lena.

Lena – DO KORZENI

Moja wdzięczność do Ciebie, Lena, nie zna końca. Tęsknię za Tobą, wierząc, że jesteś tam, gdzie do korzeni nie musisz już wracać, bo teraz lekko unosisz się między światłami, kolorami, dźwiękami miłości i harmonii. Sama jesteś harmonią i miłością. Lekkością bytu-niebytu. Czystością, niespotykaną na naszym wiecznie brudnym padole. Mądrością, której zalążkiem byłaś tu, na Ziemi.

Dziękuję Ci, Lena, że zostawiłaś po sobie cenne źródło prostego i zdrowego życia w zgodzie z rytmem Matki Ziemi, w którym codziennie obmywam twarz i dłonie, namaszczając się najcenniejszymi jego minerałami. Źródło życia, którego zawsze pragnęłam, nawet podświadomie, a którego teraz jestem pełnoetatową zwierzchniczką i patronką.

Niech Twoja Światłość świeci nam tu, na Ziemi, przynajmniej tak mocno, jak do tej pory.

*** DO KORZENI ***

DO KORZENI