ZERO WASTE w szafie (wywiad)

Zero waste w szafie, czyli o etyce w przemyśle odzieżowym

Wychowała się blisko natury i była zawsze wrażliwa na wszelkie jej formy. Poznała ją w czystej postaci, nieskażoną, dziką – taką, jaką chciałaby zachować. Wraz z zespołem tworzy ETHY – międzynarodowy projekt, który edukuje i wspiera w dążeniu do bardziej etycznego świata. Poznajcie Julię Mafaldę i ETHY.

Może zacznę bardzo od początku – skąd pomysł na stworzenie ETHY?

Jako dziecko mieszkałam w lesie – obraz nieskażonej natury był dla mnie normalny. Tam, gdzie dorastałam nie było śmieci, powietrze i woda były czyste, wiele produktów spożywczych kupowaliśmy prosto od sąsiadów rolników, a ja codziennie obcowałam z dzikimi ziołami i roślinami jadalnymi. Kiedy dorastałam, przeniosłam się do stolicy – to tam dotknął mnie konsumpcjonizm. Zawsze interesowały mnie ubrania – element naszej tożsamości, zaczęłam nawet studia projektowania ubioru. Poznałam świat produkcji ubrań od podszewki i szybko z niego zrezygnowałam – wyścig szczurów, próżność i ciemna strona produkcji ubrań skutecznie zniechęciły mnie do bycia częścią tego środowiska. Niebawem okazało się, że chcę w nim uczestniczyć od zupełnie innej strony. Zostałam zatrudniona w firmie zajmującej się sprzedażą „mody etycznej”, czyli ubrań z drugiej ręki i od lokalnych projektantów, którzy dbają, by cały proces produkcji zachowywał zasady etyki pracy. Zrozumiałam jednak, że w tym wszystkim chodzi nie tylko o pracę ludzką, ale również o to, co się dzieje od momentu zasiania ziarna bawełny czy wydobycia baryłki ropy naftowej. I tak pomyślałam o ETHY – zapragnęłam stworzyć globalną platformę edukacyjno-lajfstajlową, gdzie każdy na świecie mógłby dzielić się swoim doświadczeniem, coś na zasadzie bloga i magazynu w jednym (blogozine). A wkrótce potem olśniło mnie, że trzeba zacząć od potrzebnego i prostego narzędzia – bazy miejsc przyjaznych planecie i człowiekowi, czyli ETHY MAPS.

No właśnie, powiem szczerze, że bardzo zainspirował mnie Twój wykład na temat etyki w tej branży, użyłaś bardzo adekwatnego określenia – fast fashion, które wiele mówi o tym, co teraz dzieje się w świecie mody.

Kiedy głębiej wejdzie się w temat, okazuje się, że w tym świecie wszystko jest nie tak. Sama wiedza nie jest jednak wystarczająca, by zacząć działać – robi to świadomość płynąca z serca. Takie emocjonalne olśnienie nazywa się AHA MOMENTEM. Na mnie spłynęło ono w jeszcze większym wymiarze w magicznych lasach Szkocji, gdzie spontanicznie wybrałam się z przyjacielem na 2 dni. Cisza, deszcz i zapach baśniowych krain natychmiast odczarowały nas z zaślepienia kapitalistyczną cywilizacją. Wróciły wspomnienia z dzieciństwa – nasze serca zaczęły bić szybko i mocno na widok tego nieopisanego piękna natury. A my wróciliśmy z mocno zmienionym konceptem życia. W Polsce lasy są bardzo zaśmiecone – zaczęliśmy je sprzątać, potem przyszła pora na portugalskie plaże – pełne śmieci zostawionych przez ocean. A śmieci biorą się nie tylko z opakowań po makaronie czy drinkach ze słomką.

Dużo mówimy o kosztach, jakie ponosi Ziemia (a w konsekwencji ludzkość) w związku z masową produkcją żywności, emisją spalin, ale niewiele osób wie, jakie szkody niesie za sobą masowa produkcja ubrań. Dostęp do tanich ciuchów sprawił, że cały świat wszedł w nawyk nieustannego ich kupowania i wyrzucania po kilku praniach. Zaczęliśmy kupować ogromne ilości odzieży, nie zastanawiając się, czy rzeczywiście tyle potrzebujemy i jaki jest faktyczny koszt „fast fashion”! Większość z nas wciąż nie jest świadoma, jak sieciówki produkują te ubrania. Nie myślimy o zniewolonych dzieciach i dorosłych, którzy ledwo nadążają za naszymi „potrzebami”, pracując praktycznie na okrągło, by móc zarobić na życie w ubóstwie. Warunki ich pracy są wg zachodnich standardów bardzo nieetyczne – nie mają zapewnionej nawet opieki medycznej. Jaki koszt naszego komfortu ponoszą ci współcześni niewolnicy?

RANA PLAZA, Bangladesh
fot. Samuel Aranda dla New York Times

Produkcja masowa wiąże się nie tylko z wykorzystywaniem taniej siły roboczej w krajach trzeciego świata, ale również pochłania ogromne ilości wody i zatruwa środowisko. Jeden t-shirt to 2700 litrów wody, czyli 3 lata picia jednego człowieka. T-shirt jest następnie farbowany toksycznymi dla nas i ekosystemu syntetykami – w Chinach po kolorze rzek można poznać, jaki kolor będzie trendy w tym sezonie. Nie zapominajmy o trujących pestycydach przy uprawie bawełny. Czy nie jest to przerażające?

Kolejna sprawa to ogromna emisja CO2 i ocieplenie klimatu. Rynek mody emituje do powietrza więcej zanieczyszczeń i CO2 niż linie lotnicze…

Ten świat jest niesprawiedliwy, a podział dóbr z roku na rok pogłębia przepaść między najbogatszymi a najbiedniejszymi, ma to pewnie swoje odzwierciedlenie również na rynku mody?

Oczywiście. W Bangladeszu pracownik fabryki zarabia 44 funty miesięcznie, a właściciel najbardziej znanego hiszpańskiego koncernu modowego 572 funty na minutę, co w ciągu roku daje kwotę 300 milionów funtów.

W ETHY pragniemy budować świadomość konsumencką, bo tylko my – konsumenci – możemy wymóc na koncernach jakieś zmiany. To, jakich wyborów dokonujemy na co dzień naprawdę zmienia świat. W Polsce zmieniliśmy już bardzo wiele! Warszawa jest jednym z bardziej wegańskich miast na świecie. Coraz częściej słyszy się o tzw. SWAPach (wymiankach), a second handy to prawdziwa mekka fashionistów. Jako konsumenci mamy wielką siłę!

Sama chciałabym być bardziej eko, ale nie do końca wiem, jak się za to zabrać – wiem już, że sama segregacja śmieci nie wystarczy.

Ja też nie wiedziałam wszystkiego od razu. Pewne wnioski nasuwają się same – lepiej kupować na wagę do własnych opakowań, jeść roślinnie, kupować używane. Ale wiele nauczyłam się też od świadomych ludzi, których spotkałam na swojej drodze, podróżując. Na przykład tego, że „zero waste” nie istnieje – zresztą tak jak weganizm (przecież ciągle zabijamy zwierzęta, nawet chodząc boso po trawie). To słowa, którymi operujemy, ale prawda jest o wiele bardziej złożona. Najważniejsze jest to, że świat potrzebuje miliardów osób robiących COŚ dobrze, a nie kilku osób działających „perfekcyjnie”.

Ta ewolucja w myśleniu o tym, jak żyć ekologicznie i zdrowo stworzyła obecne ETHY – to już nie tylko ja i moja zmiana, ale wiele osób, które dołączały do projektu w trakcie i zmieniały jego filozofię, bazując na doświadczeniach, zdobytej wiedzy i potrzebach. ETHY urodziło się zagranicą, ale wkrótce poczuliśmy potrzebę działania w naszej ojczyźnie – przecież Polska to wyjątkowa, bezcenna przyroda znana na całym świecie – Puszcza Białowieska (jedyny pierwotny las w Europie) czy chociażby Kampinoski Park Narodowy (jedyny taki park obok stolicy). To zobowiązuje…

A jak zacząć? Przede wszystkim ograniczyć konsumpcję, szukać etycznych rozwiązań i dzielić się tą wiedzą. My zapraszamy na ETHY MAPS, gdzie możecie znaleźć i dodać eko miejsca oraz na Insta i FB ETHY, gdzie codziennie dzielimy się prostymi wskazówkami, jak uzdrowić siebie i planetę!

Rozmawiała: Katarzyna Tyczyńska, GREENPORT: Natura i Zdrowie

www.ethymaps.com